komudzwonia.pl

czwartek, 12 stycznia 2017

Wspaniały tata

 
Wspaniały tata

    Wrócił do siebie, gdzie było zimno, szaro, nijako i źle, był tam, gdzie być powinien, zasługując na to w całkowitej pełni.
    Za ścianą jego dwaj synowie, dla których kiedyś w swoim alkoholowym zwidzie był pewny, że jest wspaniałym ojcem. Wyjeżdżając za granicę zawsze pojawiał się w ich pokoju pytając, o czym marzą. Nie czego pragną, nie czego chcą. Tylko o ich skryte marzenia, które po swoim powrocie z trasy zawsze spełniał. Tak był odlany, tak myślał i tak miał.
    Jedno, w czym się moja przyszła partnerka w przepowiedni swojej pomyliła, to to że dziś stałem się ojcem zwykłym, normalnym i naturalnym na tyle, na ile naturalnym i normalnym mogę być już dziś. I na tyle, na ile moja podwójna niezwykłość jest w stanie już dziś dzień mi na to pozwolić.
    Moi synowie są już dziś dorosłymi ludźmi, pracują, rozwijają się, żyją. Oboje zdobyli wykształcenie, lecz to wszystko, wszystko to, jest zasługą jakże dzielnej i kochającej ich mamy. Młodszy już dwukrotnie uczynił mnie dziadkiem i nawet nie mam mu tego za złe. Starszy także już syna swojego w końcu ma.
    Cieszę się, to moja krew. Cieszę się, gdyż obaj nie mają problemu z alkoholem i mam nadzieję, że tak już im pozostanie.
    Jest jak jest, i nigdy nie chciałem aby tak się to wszystko pogmatwało. Mam z nimi, całe szczęście, kontakt, nie taki oczywiście jaki chciałbym mieć, ale mam. Żyją swoim życiem, i pewny jestem, że szczęśliwi są.
    Pamiętam taki jeden dzień, smutny jakże dla mnie dzień, gdy już cokolwiek świecić zaczynałem, ojcostwo prawidłowo pojmując i zjawiłem się u nich w domu.
    Starszy położył płytki w kuchni na ścianie które wyglądały po prostu wspaniale. Byłem z niego niesamowicie dumny, bardzo chciałem mu o tym powiedzieć i tak bardzo mocno, serdecznie go do siebie przytulić... Ale... Bałem się... Bojąc się, potwornie, że on mnie po prostu odepchnie.
    Miałby do tego, uwierzcie mi, pełne prawo.
    Tylko na tyle można kochać innych, na ile pozwala wewnętrznie latami nieodpowiednio wyprofilowany, zdeformowany potwornie alkoholem kształt. Nie uciekam od odpowiedzialności, byłem tam przecież, przecież tak a nie inaczej żyłem, to wszystko moja wina.
    Przepraszam, wybaczcie mi...
    Dziś już jednak wiem, że przepraszam to zbyt mało, a wybaczyć można nie wszystko. Smutno mi i muszę z tym żyć.