komudzwonia.pl

czwartek, 12 stycznia 2017

Trochę o mnie


Trochę o mnie

     Jak już pisałem, mam pięćdziesiąt sześć lat, z czego ponad trzydzieści przepiłem. Na pytania, czemu? jak? dlaczego? nie szukam odpowiedzi. Jestem pewny, że było tak, jak być miało i że tak właśnie wyglądać miał całego mojego życia bieg.
     Na imię mam Krzysztof i możecie być pewni, że nigdy tego nie planowałem, że nie chciałem ani takim się stać, ani także takim być.
     Dziś na świat patrzę innymi oczami, dziś tak mam. Jestem pewny po raz wtóry i na stałe już, że gdybym tam sobie nie po przebywał, nie pooddychał tamtym powietrzem, nigdy nie miałbym nawet najmniejszych szans, aby widzieć tak dokładnie, tak prawdziwie i tak rzetelnie, jak oglądam wszystko co mnie otacza dziś. 
     Od trzech lat nie śmierdzi ode mnie alkoholem, od prawie ośmiu zmieniam się z każdym mijającym dniem, a jednak czasami, wbrew jakby swojej woli, zadziałam automatycznie tak samo, jak działałem przez cały ten miniony, już całe szczęście, czas.
     Do otworzenia tego bloga przygotowywałem się ponad osiem lat, ucząc się wszystkiego od podstaw, od początku, od zera. Jestem prostym człowiekiem i nie znajdziesz tutaj fachowych nazw, nie będzie tu także recepty na wychodzenie z tego dziwnego uzależnienia, nie znajdziesz tu także żadnych rad. Znajdziesz tu bez trudu za to błędy ortograficzne, stylistyczne, interpunkcyjne i wiele innych, których nawet w swojej prostocie prawidłowo ponazywać nie potrafię.
     Przepraszam.
     Opiszę wszystko to, co w moim wnętrzu mieszkało, jak również i to z czym nadal, jeszcze dziś, trudno czasami jest mi żyć. Wszystko, o czym piszę, przeżyłem, wszystko czułem na własnej skórze i wszędzie tam osobiście przebywałem.
     Dlaczego blog? Gdyż tylko na nim będę miał stały kontakt z czytającymi, którzy mogą podpowiedzieć mi w jaki sposób pisać tak, abym był w pełni zrozumiany. Poprawić lub wytłumaczyć to, w czym tkwi jakaś dla nich niewiadoma i zrobić z tego naprawdę coś dużego, najlepszy blog z tego tematu. Jestem alkoholikiem i najlepsze nadal dla mnie lepiej brzmi niż drugie czy trzecie, puste to? Zapewne, lecz blogów o alkoholizmie wciąż jest za mało, a w ten sposób chyba nie próbował jeszcze nikt.
     Dlaczego nie książka? Nie chcę być posądzony, nie chcę o nic już być posądzony, a zwłaszcza o to, że na chorobie tej chcę złotych dukatów sobie na stukać. Tak będzie lepiej, tak powinno być, tak jest w sam raz.
     To bardzo ciężkie dla mnie wyzwanie, trudno napisać coś o sobie, kolosalnie trudno jest napisać o sobie wszystko.
     Po kawałku więc będę wklejał to, co już w całości mam skończone, śledził co na temat tego sądzicie, poprawiał, rozpisywał, skracał i wklejał kolejne. Całość będzie zakończeniem pewnego etapu mojego życia, nadaniem sensu bezsensownym, wydawało mi się, poczynaniom, prowadzącym mnie z początku do totalnego upodlenia, a w efekcie do człowieczeństwa, o którym zwykły człowiek, w prostej zabudowie swojej, pomarzyć nawet nie ma szans. Bo i niby o czym?
     Urodzić się jako człowiek, żyć jako człowiek i umrzeć jako człowiek to szczyt człowieczeństwa, lecz tak może wielu. Urodzić się jako człowiek, stać się bydlakiem, jak bydlak żyć i odejść stąd człowieczy to szczytowanie, przy którym poprzedni szczyt wygląda, uwierzcie mi, zaledwie jak lichy pagórek...
     Dlaczego partnerka? Gdyż to w jej, a nie w moich dłoniach znajduje się kluczyk do zmian i tylko ona, a nie ja, miała na początkowe moje przemiany pełny wpływ. Tylko ona widzi to, o czym ja nie mam zielonego nawet pojęcia.
     Dlaczego dziś? Gdyż minęły mi trzy lata abstynencji, trzy lepiej brzmi niż dwa czy rok, jestem trochę wyższy, jakkolwiek to brzmi. Być może pięciu nie dożyję, więc jest to jak najbardziej odpowiedni na to czas.
     Nikomu, aby zaświeciło pełne słońce, niczego nie doradzam, nikogo nie oceniam, niczego nie insynuuję, piszę jak było, dlaczego było, jak było i z jakich powodów dziś już jest tak, jak jest. Nie udowadniam, że tylko taki końcowy kształt jest prawidłowy, lecz pokazać chcę, że z kształtem takim spokojniej można i lepiej żyć.
     Lepiej i spokojniej oczywiście moim tylko zdaniem.
     Nie pragnę nieść pomocy, sam takiej wciąż potrzebując i ciągle takowej dla siebie szukając.
     Poraniłem w swoim życiu mnóstwo ludzi, miło mi jest wszystkim im, w ten jakże dziwny dla mnie sposób, przekazać dwa bardzo ważne dziś dla mnie słowa.
     Przepraszam, wybaczcie.